Tym razem płynęliśmy rzeką Słupią przez Słupsk. Wśród 19 uczestników byli m.in. prorektor prof. AP D. Ficek oraz prof. AP: M. Niska i A. Astel. 


Nasza trasa przebiegała względnie łatwym odcinkiem (Łosino - Włynkówko), ale rzeka i tak okazała się wymagająca. Zwalone drzewa wymagały inteligentnego podejścia, a nurt wymuszał szybkie decyzje. Kto tego nie zrobił otrzymał od natury żółtą kartkę. 
Zaliczyliśmy więc najszybszą wywrotkę w ciągu dwóch sezonów naszych spływów. Jeszcze w obrębie Łosina zrobiło się 1:0 dla Słupi. Trzeba było holować kajakiem asekuracyjnym (dr R. Bąk) nasze panie, z miejsca gdzie nie miały gruntu, do brzegu, a w tym czasie drugi kajak organizatorów (mgr M. Pasławski) „opiekował się” „Titanic -iem”. Po wylaniu wody z zatopionego kajaka i przebraniu się kompletnie mokrych uczestniczek w suche rzeczy ruszyliśmy dalej.


Trzeba przyznać, że ten spływ był najbogatszy w walory antropogeniczne. Sporo mostów (w Łosinie, pod S6, w Słupsku – pięć + dwie kładki w budowie, dwa wiadukty kolejowe) oraz zabudowa nadrzeczna miasta Słupska powodowały, że co rusz zatrzymywaliśmy się na sesję zdjęciową. Jak na bliskie sąsiedztwo dużego miasta sporo też było odcinków dzikich, zarośniętych. W pewnym miejscu nawet stworzył się naturalny zator z pni i trzeba było wejść do wody, by pomóc przedostać się pozostałym kajakom na drugą stronę przeszkody.


Na terenie Parku Kultury i Wypoczynku przy Śluzie Łososiowej mieliśmy przenoskę, podczas której prof. AP D. Ficek zaliczył skok kajakiem do wody ze zjeżdżalni dla kajaków.  Humory wszystkim dopisywały, panowała atmosfera relaksu. 
Przygodę zakończyliśmy w stanicy wodnej we Włynkówku,  gdzie mieliśmy ognisko z pieczeniem kiełbasek. Po podsumowaniu spływu i całego tegorocznego ich bloku (wyróżnienie najbardziej aktywnych uczestników w sezonie) cała ekipa już zapowiedziała się na sezon 2022, na który SWFiS zaprasza wszystkich chętnych.


Wszystkim uczestnikom dziękujemy za przyjazną postawę.

 

Zdjęcia z wydarzenia można zobaczyć w naszej galerii.